Misja w Gruzji – lato 2015

W sierpniu 2015 roku miał miejsce kolejny wyjazd misyjny do Gruzji. Tym razem w nieco innym składzie niż wcześniej, kolejna grupa 8 młodych osób z naszego Kościoła postanowiła poświęcić swój czas i pieniądze aby nieść radość i Słowo Boże dzieciom z Shavshvebi.
Już od samego początku nie było łatwo. Jeszcze w Polsce ugrzęźliśmy w potężnym korku na autostradzie, przez co jedynie dzięki Bożej przychylności i brawurowej jeździe naszych kierowców udało nam się dotrzeć na lotnisko zaledwie kilkanaście minut przez zamknięciem bramek na odprawę. Następnego dnia, gdy o świcie byliśmy już na miejscu, przywitała nas gorąco gromadka uśmiechniętych od ucha do ucha dzieci. Wśród nich były zarówno znane już niektórym z nas twarze, ale również wiele nowych.
Po serdecznym przywitaniu i obfitym śniadaniu, przystąpiliśmy do pracy. Mając już spore doświadczenie po poprzednich wyjazdach, bez trudu zebraliśmy wszystkie pociechy, podzieliliśmy na grupy wiekowe i od razu przystąpiliśmy do przygotowanych przez nas zajęć. Każdy mógł się wyszaleć na boisku grając w różnego rodzaju gry zespołowe, wyciszyć i skoncentrować podczas zajęć plastycznych oraz nauczyć się paru nowych słówek podczas lekcji angielskiego. Dodatkową atrakcją były również gry planszowe, które cieszyły się niemałym zainteresowaniem. Po krótkiej przerwie obiadowej odbywały się zajęcia biblijne prowadzone przez Chatunę oraz naszego pastora Dawida. Kolejnym punktem codziennego programu był wspólny śpiew i tańce, po których udawaliśmy się na boisko, by spędzić resztę czasu razem w przyjemnej atmosferze, puszczając latawce, grając w klasy czy kopiąc piłkę.
Tego roku w organizowanych przez nas koloniach brały udział także dzieci z wioski Vaziani. Kilkunastoosobowa grupa pod opieką Nony (jednej z opiekunek) nocowała w jednym z budynków obok domu Chatuny i zawsze aktywnie uczestniczyła w przygotowanych przez nas zajęciach. Bardzo nas cieszyło, gdy widzieliśmy wyraźne zmiany w zachowaniu dzieci, które jeszcze rok temu potrafiły wyprowadzić niektórych z nas z równowagi. Na każdym kroku dostrzegaliśmy jak Bóg działa w sercach nie tylko dzieci, ale i ich rodziców, którzy również nie byli już tak podejrzliwi jak dawniej, a to jeszcze bardziej nas motywowało do dalszej pracy. Nawet lejący się z nieba żar nie stanowił już tak dużej przeszkody, a do słabych warunków higienicznych zdążyliśmy wszyscy szybko przywyknąć.
Jednego dnia postanowiliśmy zaangażować starsze dzieci do prac społecznych. Efekt przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Nie tylko najstarsi, ale także ci młodsi aż garnęli się do pracy. Dzięki entuzjazmowi i zaangażowaniu udało nam się oczyścić cały teren wokół domu Chatuny z różnego rodzaju niebezpiecznych wystających rur, kamieni, drutów i gruzu w zaledwie godzinę.
Niestety po niespełna dziesięciu dniach i ten wyjazd zbliżał się ku końcowi. Pożegnalna kolacja i mnóstwo wylanych łez, zarówno dzieci jak i naszych. Wiedzieliśmy jednak, że jeśli Bóg pozwoli, to za rok na pewno tu wrócimy.